„Girl dinner” – jedzenie czy zjawisko społeczne?
Trend „girl dinner”, zapoczątkowany na TikToku, to nie tylko talerz składający się z oliwek, sera i krakersów. To symbol. Z jednej strony – żartobliwy komentarz do kobiecych nawyków żywieniowych, z drugiej – gorzka refleksja nad relacją kobiet z jedzeniem, ciałem i oczekiwaniami społecznymi.
Czy kobiety naprawdę wolą jeść „lekkie przekąski”, czy raczej nie mają czasu, energii ani przestrzeni mentalnej na przygotowanie pełnowartościowego posiłku?
Trend ten unaocznia ukryty ciężar, jaki dźwigają kobiety: kulturową presję bycia „lekką”, „mało wymagającą” i „estetyczną” – nawet przy jedzeniu. „Girl dinner” bywa więc manifestem, ale też przejawem przemęczenia i autoironicznej bezradności.
„Boy math” – matematyka bez logiki?
Z kolei „boy math” to internetowy mem, który ma wyśmiewać męską logikę – czasem absurdalną, czasem niebezpiecznie bliską rzeczywistości. Przykłady? „Boy math is thinking dating a 19-year-old when you’re 35 is normal” albo „Boy math is spending 200 zł na grę, ale narzekać na 20 zł za bilet do kina”.
To nie tylko satyra. To także krytyka społeczna, która dotyka kwestii podwójnych standardów, uprzedzeń i braku refleksji nad męskimi wyborami.
„Boy math” pokazuje lukę w świadomości emocjonalnej i relacyjnej niektórych mężczyzn – nie tyle jako oskarżenie, co wezwanie do większej dojrzałości i autorefleksji.
Różne memy – ta sama przepaść?
Zarówno „girl dinner”, jak i „boy math” to memy. Ale ich popularność nie wynika z humoru, lecz z głębokiej prawdy o społecznych rolach i dysproporcjach między płciami. Te hasła nie są przypadkowe – wynikają z lat kulturowego formatowania:
- Kobietom mówi się, że powinny być estetyczne, ciche, skromne, a jednocześnie perfekcyjne.
- Mężczyzn zachęca się do bycia racjonalnymi, silnymi, ale bez zachęty do autorefleksji emocjonalnej.
Memy są językiem młodego pokolenia. Ale są też zwierciadłem społecznych nierówności.
Co to mówi o naszych relacjach?
Zjawiska te pokazują, jak bardzo płeć wciąż definiuje nasze doświadczenia, nawet w codziennych wyborach – co jemy, jak liczymy pieniądze, jak randkujemy. A różnice, które mają być „śmieszne”, często są smutnym podsumowaniem rzeczywistości.
Zamiast je ignorować, warto:
- Zatrzymać się i zapytać: Dlaczego to mnie śmieszy?
- Pomyśleć: Czy nie utrwalam stereotypów?
- Porozmawiać z kimś z innej perspektywy – bez oceniania.
Psychoterapeutyczny komentarz
Jako psychoterapeuta widzę, jak bardzo te memy wpływają na młodych ludzi. Często pojawiają się w gabinecie jako:
- przykłady frustracji i niezrozumienia w relacjach damsko-męskich,
- punkty wyjścia do rozmowy o presji społecznej,
- a czasem – bolesne podsumowanie wewnętrznych konfliktów i lęków.
Świadomość tego, co „śmieszne”, może być pierwszym krokiem do zmiany. Bo to, z czego się śmiejemy, wiele mówi o tym, co nas boli.
Podsumowanie
„Girl dinner” i „boy math” to nie tylko internetowe memy. To lustrzane odbicia społecznych oczekiwań wobec kobiet i mężczyzn. Za pozornym żartem kryją się emocjonalne koszty, które warto zauważyć – zanim zbudują mur między płciami jeszcze wyższy niż algorytmy.



