O autentyczności, zmęczeniu i prawie do bycia sobą
Macierzyństwo to jedno z najgłębszych doświadczeń psychicznych, jakie może przeżyć człowiek. To także temat silnie zmitologizowany, obudowany stereotypami, normami kulturowymi i społeczno-medialnymi narracjami. Często bywa przedstawiane jako stan spełnienia, czułości i bezgranicznej miłości – z pominięciem zmęczenia, frustracji, kryzysów tożsamości czy potrzeby autonomii.
Z perspektywy psychoterapeutycznej to właśnie w napięciu między ideałem a rzeczywistością rodzi się wewnętrzne cierpienie wielu kobiet.
Macierzyństwo – relacja, a nie rola do odegrania
Macierzyństwo nie jest jedynie funkcją biologiczną ani zbiorem obowiązków. To złożona relacja – dynamiczna, wielowymiarowa, oparta na miłości, ale też na granicach, wyborach i indywidualnej historii psychicznej matki.
Psycholożka Jessica Benjamin podkreśla, że „matka to podmiot – nie jedynie opiekunka, ale osoba z własnym życiem psychicznym, pragnieniami i granicami.”
Zbyt często narracja społeczna spycha matkę do roli „niezawodnego kontenera emocji” – a każda oznaka zmęczenia lub potrzeby odpoczynku traktowana jest jako egoizm lub słabość.
Macierzyństwo to nie rezygnacja z siebie. To proces włączania nowej roli do swojej tożsamości.
Potrzeby matki – nie luksus, lecz fundament
Każda matka ma prawo do:
- potrzeby snu, ciszy i samotności
- autonomii i realizacji osobistych celów
- odpoczynku od roli opiekuńczej
- uczucia frustracji, złości, lęku – bez poczucia winy
- przestrzeni, w której nie musi „dawać”
„Matka, która nie ma dostępu do własnych zasobów, nie będzie w stanie utrzymać zdrowej relacji z dzieckiem” – pisze psychoterapeutka Naomi Stadlen.
Zaniedbanie tych potrzeb może prowadzić do przeciążenia psychicznego, wypalenia rodzicielskiego, a nawet depresji poporodowej.
Granice – klucz do zdrowej relacji
Wbrew obiegowej opinii, miłość macierzyńska nie polega na nieustannej dostępności. Dziecko potrzebuje matki, która umie stawiać granice – zarówno jemu, jak i światu w imieniu własnym. Tylko wtedy uczy się, że relacja to wymiana, nie jednostronne poświęcenie.
„Kiedy matka mówi ‘stop’, uczy dziecko, że każda osoba – także najbliższa – ma prawo do ochrony siebie.”
Stawianie granic to forma troski – o siebie i o relację. To akt miłości, a nie egoizmu.
Tożsamość kobiety w cieniu matki
Macierzyństwo zmienia – ale nie powinno anulować dotychczasowej tożsamości. Kryzys tożsamości pojawia się często w okolicach pierwszego roku po narodzinach dziecka, gdy życie kobiety ulega silnej reorganizacji.
Psycholożka Aurélie Athan mówi o „matrescence” – czyli dojrzewaniu do roli matki, które przypomina dojrzewanie dorosłego człowieka. To proces, który wymaga czasu, wsparcia, przestrzeni na integrację starego „ja” z nowym.
W psychoterapii kobiety często mówią: „Nie wiem już, kim jestem, poza byciem matką.” To zdanie warto potraktować nie jako problem, ale jako zaproszenie do eksploracji – kim jestem teraz?
Rola psychoterapii – odzyskiwanie podmiotowości
Psychoterapia może być bezpiecznym miejscem, w którym matka:
- rozpoznaje i nazywa swoje potrzeby
- przygląda się ambiwalentnym uczuciom wobec dziecka
- odnajduje prawo do granic
- rekonstruuje swoją tożsamość w nowej roli
Nie chodzi o zmianę matki w „lepszą”, ale o przywrócenie jej dostępu do siebie.
Matka też jest człowiekiem – i ma do tego pełne prawo.
Macierzyństwo realne, nie idealne
O macierzyństwie trzeba mówić prawdziwie – z empatią, ale bez lukru. Miłość i wyczerpanie mogą współistnieć. Bliskość i potrzeba przestrzeni nie są sprzeczne. Czułość nie wyklucza złości.
Macierzyństwo nie powinno oznaczać znikania – lecz stawania się sobą na nowo.



