Poliamoria przyszłość relacji czy sposób na unikanie odpowiedzialności

Autor: Aleksandra Szczęśniak

W ostatnich latach pojęcie poliamorii – czyli otwartego, etycznego angażowania się w więcej niż jedną relację romantyczną lub seksualną – zyskało ogromną popularność. Czy to znak postępu i większej autentyczności w relacjach, czy raczej sygnał rozmywania odpowiedzialności, intymności i zaangażowania? Jako psychoterapeuta przyglądam się temu zjawisku z różnych stron – zarówno naukowych, jak i emocjonalnych.

Czym właściwie jest poliamoria?

Poliamoria (z gr. poli – wiele i amor – miłość) zakłada możliwość kochania więcej niż jednej osoby jednocześnie – i to za zgodą wszystkich zaangażowanych.

  • otwartość,
  • uczciwość,
  • i świadome ustalenia między partnerami.

Nie chodzi o seks, ale o autentyczność uczuć i różnorodność relacyjnych potrzeb.

Psychologiczne korzenie poliamorii

Z punktu widzenia psychologii:

  • Poliamoria może być próbą zaspokojenia różnych potrzeb emocjonalnych i seksualnych, które w jednej relacji trudno zaspokoić jednocześnie.
  • Niektóre osoby mają niski poziom zazdrości i większą elastyczność w nawiązywaniu więzi.
  • Zdarza się jednak, że poliamoria bywa „ucieczką” przed bliskością lub lękiem przed zranieniem – łatwiej zaangażować się „trochę” w wiele miejsc niż w pełni w jedno.

Miłość a odpowiedzialność – gdzie leży granica?

W klasycznych relacjach monogamicznych przyjęło się, że:

  • miłość = zaangażowanie = odpowiedzialność.

W relacjach poliamorycznych:

  • miłość może być rozproszona, a odpowiedzialność – dzielona.

Pojawiają się pytania:

  • Czy da się być „w pełni” z kilkoma osobami jednocześnie?
  • Czy poliamoria nie jest czasem wygodną ucieczką od głębszych zobowiązań?

Nie ma jednej odpowiedzi – wszystko zależy od intencji i samoświadomości.

Poliamoria jako wyraz wolności czy zagubienia?

Dla jednych:

  • To wolność emocjonalna i uczuciowa.
  • Możliwość budowania relacji bez presji społecznych norm.
  • Przestrzeń na eksplorację siebie i swoich granic.

Dla innych:

  • To chaos emocjonalny.
  • Trudność w tworzeniu stabilnej więzi.
  • Brak gotowości na prawdziwe zaangażowanie.

Głos psychoterapeuty

Z perspektywy terapeutycznej warto zadać sobie kilka ważnych pytań:

  • Czy wybieram poliamorię z ciekawości, przekonania czy lęku przed bliskością?
  • Czy wszystkie strony są naprawdę świadome i zgadzają się na te zasady?
  • Czy czuję się spełniony/a w tym modelu relacyjnym – czy może coś tłumię?

W terapii warto przyglądać się, czy styl relacji służy rozwojowi, czy ucieczce.

Poliamoria nie jest ani lepsza, ani gorsza od monogamii – jest po prostu inną formą relacyjności, wymagającą szczególnej komunikacji i dojrzałości emocjonalnej.

Podsumowanie

Poliamoria może być drogą rozwoju – ale też drogą ucieczki. Wszystko zależy od tego, co stoi za naszymi wyborami.

Relacje – niezależnie od ich formy – wymagają: zrozumienia siebie, empatii, dialogu i odpowiedzialności.

Jako psychoterapeuta zachęcam do refleksji: Czy to, co wybieram, naprawdę mnie wspiera? Czy moje relacje budują moją odporność psychiczną, czy raczej ją rozbijają?

Skontaktuj się z nami

Najtrudniejszy i najważniejszy jest pierwszy krok. Zrób go teraz.
Realizacja kosik.dev
Gabinet psychoterapii Warszawa Śródmieście logo
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.