W ostatnich latach pojęcie poliamorii – czyli otwartego, etycznego angażowania się w więcej niż jedną relację romantyczną lub seksualną – zyskało ogromną popularność. Czy to znak postępu i większej autentyczności w relacjach, czy raczej sygnał rozmywania odpowiedzialności, intymności i zaangażowania? Jako psychoterapeuta przyglądam się temu zjawisku z różnych stron – zarówno naukowych, jak i emocjonalnych.
Czym właściwie jest poliamoria?
Poliamoria (z gr. poli – wiele i amor – miłość) zakłada możliwość kochania więcej niż jednej osoby jednocześnie – i to za zgodą wszystkich zaangażowanych.
- otwartość,
- uczciwość,
- i świadome ustalenia między partnerami.
Nie chodzi o seks, ale o autentyczność uczuć i różnorodność relacyjnych potrzeb.
Psychologiczne korzenie poliamorii
Z punktu widzenia psychologii:
- Poliamoria może być próbą zaspokojenia różnych potrzeb emocjonalnych i seksualnych, które w jednej relacji trudno zaspokoić jednocześnie.
- Niektóre osoby mają niski poziom zazdrości i większą elastyczność w nawiązywaniu więzi.
- Zdarza się jednak, że poliamoria bywa „ucieczką” przed bliskością lub lękiem przed zranieniem – łatwiej zaangażować się „trochę” w wiele miejsc niż w pełni w jedno.
Miłość a odpowiedzialność – gdzie leży granica?
W klasycznych relacjach monogamicznych przyjęło się, że:
- miłość = zaangażowanie = odpowiedzialność.
W relacjach poliamorycznych:
- miłość może być rozproszona, a odpowiedzialność – dzielona.
Pojawiają się pytania:
- Czy da się być „w pełni” z kilkoma osobami jednocześnie?
- Czy poliamoria nie jest czasem wygodną ucieczką od głębszych zobowiązań?
Nie ma jednej odpowiedzi – wszystko zależy od intencji i samoświadomości.
Poliamoria jako wyraz wolności czy zagubienia?
Dla jednych:
- To wolność emocjonalna i uczuciowa.
- Możliwość budowania relacji bez presji społecznych norm.
- Przestrzeń na eksplorację siebie i swoich granic.
Dla innych:
- To chaos emocjonalny.
- Trudność w tworzeniu stabilnej więzi.
- Brak gotowości na prawdziwe zaangażowanie.
Głos psychoterapeuty
Z perspektywy terapeutycznej warto zadać sobie kilka ważnych pytań:
- Czy wybieram poliamorię z ciekawości, przekonania czy lęku przed bliskością?
- Czy wszystkie strony są naprawdę świadome i zgadzają się na te zasady?
- Czy czuję się spełniony/a w tym modelu relacyjnym – czy może coś tłumię?
W terapii warto przyglądać się, czy styl relacji służy rozwojowi, czy ucieczce.
Poliamoria nie jest ani lepsza, ani gorsza od monogamii – jest po prostu inną formą relacyjności, wymagającą szczególnej komunikacji i dojrzałości emocjonalnej.
Podsumowanie
Poliamoria może być drogą rozwoju – ale też drogą ucieczki. Wszystko zależy od tego, co stoi za naszymi wyborami.
Relacje – niezależnie od ich formy – wymagają: zrozumienia siebie, empatii, dialogu i odpowiedzialności.
Jako psychoterapeuta zachęcam do refleksji: Czy to, co wybieram, naprawdę mnie wspiera? Czy moje relacje budują moją odporność psychiczną, czy raczej ją rozbijają?



